Choroba dziecka jest największą tragedią jaka może przytrafić się rodzicom. Jednak wówczas dostrzegasz, że nie jesteś na świecie sam. Widzisz, że jest wiele osób, które chcą pomóc i zrobią to zupełnie bezinteresownie, dla których najlepszą nagrodą, będzie uśmiech Twojego dziecka. Zrozumiesz wówczas, że na świecie jest bardzo wielu dobrych ludzi. Musisz jedynie dać im szansę by mogli się wykazać. Taka tragedia może przytrafić się każdemu. Nie jesteś w stanie się do niej przygotować. Nie możesz oswoić się z tą myślą, przecież nikt Cię nie ostrzeże. Choroba może pojawić się, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Z nami właśnie tak było... Nasze szczęście zostało nam brutalnie odebrane. Bez ostrzeżenia...
Pomóżcie nam w naszej walce. W każdej chwili możecie znaleźć się w takiej samej sytuacji, a wówczas na pewno chcielibyście, aby i Wam ktoś pomógł...Z góry dziękuję za okazane wsparcie,Monika - Mama przez duże M.

Są takie chwile...
kiedy czyjaś pomocna dłoń jest niezbędna. !!!



Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że „czas zagoi rany", nie mówcie, że „oni już nie cierpią". Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie leczy. Pozostają, bo śmierć ukochanych jest też trochę śmiercią nas samych: coś w nas umiera. Żyjemy, ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie jesteśmy tacy sami. (ks. A. Boniecki)

 photo 1-1177_zps00e91264.jpg

środa, 7 marca 2012

Ostatnie pożegnanie

Dzis naszego synka odprowadziliśmy do "sypialni Bożej"-Pisze sypailni bo tak ksiadz na kazaniu powiedzial ze cmentarz to sypialnia Boza.

Bylo piekne sloneczko ktore swiecilo dla mojego ksiecunia.Juz Niuno nie cierpi nic go nie boli.

Jest tam na gorze i na nas spogląda.Bedzie sie opiekowac mama tata i Ola.

Ale teraz najgorsze dla nas rodzicow jak sie z tym wszystkim pogodzic?

Dzis mi ciezko cokolwiek napisac bo ciagle placze ,placze bo nie wierze ze mojego synka juz nie ma.

Dziekuje rodzinie,przyjaciolom,znajomym za to ze byliscie w ostatniej drodze Szymka.

Nie zapominajcie o nim bo on na nas teraz spoglada

Dziekuje przyjaciolom z MARZYCIELSKIEJ POCZTY ze i oni o nim pamietali i Tobie Weroniko ze jako ich przedstawiciel bylas z nami.

Szymuś – nasz synku

trzeba przeogromnej wiary, aby próbować odnaleźć sens Twojego odejścia.

Trzeba ogromnej siły aby umieć teraz bez Ciebie żyć.

Jeszcze nie wiemy, czy znajdziemy w sobie tę wiarę i siłę .

Patrzeliśmy na Twoją walkę, cierpienie, odejście i nadal nie wierzymy, że to się stało. Dziękujemy Bogu, że zdążyliśmy Tobie tysiące razy powiedzieć jak Ciebie kochamy i jak wspaniałym jesteś synem, jednak nie ma w nas zgody na to, że tyle wspólnych chwil zostało nam zabranych.

Szymuś wierzymy, że jesteś już w domu a my ciągle w drodze. I chociaż wszyscy myślimy, że droga naszego życia jest długa…..to my już wiemy, iż są drogi zbyt krótkie i bardzo wyboiste. Twoja choroba nauczyła nas szanowania każdego dnia i każdej chwili. Nauczyła nas doceniać rzeczy pozornie błahe i nieważne. Synku nauczyłeś nas cieszyć się rzeczami, które dotąd były dla nas zupełnie nie warte uwagi. Boże, czy potrzebujemy takich lekcji , aby szanować dane nam przez Ciebie życie?

Dziękujemy wszystkim, którzy byli z nami przez ten czas. Dziękujemy za pomoc, słowa wsparcia, serdeczne gesty oraz modlitwy. Przez cały czas wiedzieliśmy, iż mamy wokół siebie przyjaciół. Prosimy naszego Aniołka, aby otoczył was wszystkich swoimi skrzydłami.

Rok temu o tej porze cieszyliśmy się, że nasza rodzina powiększy się……dzisiaj żegnamy nasz największy skarb. Największy ból fizyczny jest niczym w porównaniu do tęsknoty jaką czujemy. Dlatego prosimy Boga, aby dał nam siły na kolejne dni i lata bez Ciebie.

Patrz nasz urwisie na nas z góry i daj znać jak Ci tam jest!

Do zobaczenia………




20 komentarzy:

  1. Szymon na zawsze pozostanie w naszych sercach i pamięci, bo był wyjątkowym dzieckiem. Otworzył nam oczy na tak wiele ważnych spraw...
    (*)(*)(*)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moniko, nie zapomnimy Księciunia nigdy, uwierz. Pozostanie w naszej pamięci i w sercach dzięki Tobie i Twojemu blogowi. Podziwiam Cię Moniko za wiele rzeczy i jednocześnie bardzo współczuję.Zadziwiłas mnie bardzo swoją postawą. jesteś dzielną i wspaniałą Kobietą. Są rzeczy po za nami a my musimy trwać bo mamy wciąż sens.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Moniko,nie zapomnimy, takich osob sie nie zapomina. Apania prosilabymo kontynuowanie bloga, pisze nampanio szymciu jak byl malenki jak dorastal rozne rzeczy, pisze pani o olence, pisze pani co u was... bo my tu bedziemy zaglac caly czasi juz sie z mami zrzylismy... A szymcia kochamy[*]

    OdpowiedzUsuń
  4. Moniko....bo to tak już jest, że tym co zostają TU ...najtrudniej.
    Ja wierzę, że Szymuś będzie teraz Waszym Opiekunem i zawsze będzie z Wami.
    I wiesz..... zobaczysz.... każdego dnia będzie Ci towarzyszył.
    To była Ostatnia Ziemska Droga Szymonka, ale pierwsza na Drodze ku Wieczności.
    Szymonkowi jest już dobrze, jest szczęśliwy.....

    OdpowiedzUsuń
  5. (*) nowa gwiazda na niebie

    OdpowiedzUsuń
  6. Moniko.... Łączę się z Wami w bólu, serce mi pęka... kibicowałem Szymusiowi od pierwszej chwili gdy przeczytałem jego historię.
    Nie dopuszczałem do głosu najgorszych myśli, wierzyłem, że będzie dobrze...
    Teraz... wiem, że jest Szymkowi dobrze...nie tak jak to sobie wyobrażałem, ale już dobrze.
    Mam 3-letniego synka, Szymusia traktowałem jak... drugiego synka... i tak mi Szymka będzie brakować - jak synka.
    Proszę, proszę jak wcześniej Amanda, pisz dalej o Szymciu, pisz o Oleńce...
    Będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moniko - niech ciepło naszych serc pomoże ukoić Wasz ból.
    Vjolka

    OdpowiedzUsuń
  8. Współczuję Wam drodzy rodzice, aczkolwiek wiem, że Szymkowi jest teraz lepiej..

    Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci, przez miłosierdzie Boże niech odpoczywa w pokoju wiecznym . Amen

    OdpowiedzUsuń
  9. Moniko, wiem że nie ma takich słów które mogłyby przynieść wam ulgę w tej chwili. Szymuś już nie cierpi, zrobiłaś co tylko mogłaś by go uratować i później by ulżyć mu na ile to było możliwe. Nie ma nic, co może wypełnić pustkę po Szymku. Ale choć trudno Wam w tej chwili w to uwierzyć, a nawet wydaje się to niewłaściwe - jeszcze kiedyś będziecie w stanie się usmiechać, cieszyć życiem i coraz starszą Olunią. A Szymek zawsze będzie z Wami. Ściskam Was mocno, życzę otuchy i spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  10. Droga Mamo
    Dzieki Tobie i temu blogowi pamięć o szymonku nigdy nie zginie. To dzięki Tobie Moniko szymek stał sie naszym wirtualnym synkiem, bratem i przyjacielem. Trzymaj się dzielnie w tych niewyobrażalnie ciężkich chwilacj i nie zapominaj że my tu jesteśmy i duchem i modlitwą razem z wami. Popieram prośbę poprzedników pisz dalej bloga - nie rezygnuj bo może to bedzie chociaż małą namiastką terapii nie tylko dla ciebie ale i dla nas. Bo czasem niewidzimy jak wiele mamy...

    OdpowiedzUsuń
  11. Moniczko Szymonek na zawsze pozostanie w naszych sercach .Tulam mocno/*\

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochana Moniko,
    Szymusia poznałam dzięki Tobie i Twojemu blogowi,potem była marzycielska poczta pokochałam go jak własnego synka. Kilka razy dziennie sprawdzałam co się u Was dzieje. Razem z Wami płakałam kiedy było źle i cieszyłam się gdy było dobrze. Całą rodziną kibicowaliśmy Szymusiowi.
    Kochama Mamo Moniko Twój Dzielny Szymek wyrył się w moim sercu i w sercach mojej rodziny na zawsze. Nie zapomnimy....

    OdpowiedzUsuń
  13. Moniczko,musisz być silna,dla Oleńki,dla męża.Na pewno nieraz poczujesz obecnośc Synka przy sobie.Na pewno nadal będziesz wspierać mamy innych dzieci,które walczą......i odchodzą.

    OdpowiedzUsuń
  14. Od kilku dni nie nie włączałam komputera i wchodząc na blog Szymcia- ZAMARŁAM. JAK TO? KIEDY? DLACZEGO??????
    I niedowierzanie...
    Trudno powstrzymać łzy...
    Wierzyłam, że będzie dobrze. A wszystko tak szybko...
    Pani Moniko, jest Pani BARDZO DZIELNA! Patrzę na Szymusia zdjęcia i nie mogę uwierzyć... Małe Serduszko...
    Trzymajcie się, bo trudno coś więcej powiedzieć.
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  15. Moniko
    Szymonka i Ciebie znam od niedawna dzięki różnym zbiegom okoliczności trafiłam na Twój blog.. Razem z Tobą przeżywałam w tym wirtualnym świecie walkę o zdrowie i życie Szymonka... Tym blogiem dałaś świadectwo, świadectwo prawdziwej miłości matki do syna. Nie schowałaś się przed światem ze swoim cierpieniem, nie zamknęłaś w czterech ścianach własnego domu znalazłaś w sobie siłę nie tylko żeby walczyć ale również żeby o tym pisać wskazywać drogę innym którzy z Twojej postawy mogą czerpać przykład, mogą zobaczyć jak wygląda prawdziwa matczyna miłość. Szymon choć odszedł dzięki Tobie nadal żyje w pamięci i sercach ludzi nawet tych którzy nigdy osobiście go nie znali...

    OdpowiedzUsuń
  16. Pani Moniko - na Szymusia bloga trafiłam przypadkiem,na 2 dni przed Jego odejściem. Mimo wszystko bardzo wierzyłam,że "jeszcze będzie dobrze". Tak samo,do końca, wierzyłam 5 miesięcy temu, kiedy to po miesięcznej WALCE O ŻYCIE straciłam dziecko w 12 tyg ciąży. Pamiętam kilka pierwszych dni, które były nie do zniesienia. Ból po stracie,pustka, samotność.Mimo, że mam już 3 wspaniałych dzieci, nawet one nie były w stanie złagodzić mojego smutku.
    Przez kilka tygodni żyłam jak w zawieszeniu, do momentu, aż przypadkiem trafiłam na list od dziecka - Aniołka,w którym znalazłam ukojenie.
    Mimo,że jest długi, pozwolę sobie na przytoczenie go. Sytuacja nieco inna, ale strata tak samo wielka - może i Pani przyniesie on nieco ulgi w tym ciężkim czasie.

    OdpowiedzUsuń
  17. " Kochana Mamo" Wiem że mnie nie widzisz,nie słyszysz i nie możesz dotknąć...ale ja jestem...istnieje..w Twoim życiu,snach Twoich,Twoim sercu...Istnieje. Kiedy byłem tam na dole,w twoim cieplym brzuchu godzinami zastanawialem sie jak to będzie kiedy będę już przy Tobie,w tym miejscu o którym opowiadałaś mi gładząć sie po brzuchu wieczorami kiedy chyba nie mogłaś spać.Ja wsłuchany w twoje opowiesci i kojacy twoj głos chłonąłem każde słowo,każdą informacje a potem cichutko zeby cie nie obudzić kiedy wreszczie usypiałaś marzyłem. Wyobrażałem sobie to cudowne miejsce i ciebie jak wyglądasz.Patrzyłem na swoje dziwne nożki i rączki u których nie wiem czemu było dziesięć palcówi i zastanawiałem sie czy jestem do ciebie podobny...Chyba nie-myslalem-bo ty pewnie jestes piekna a ja taki dziwny,pomarszczony...no i po co mi dziesiec palcow -myślałem? A potem nagle wszystko sie jednego dnia zmieniło.Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i juz nie było opowieści.To nie może być prawda-mówiłaś-godzinami. Słuchałem teraz jak płaczesz,krzyczysz,prosisz i błagasz.A ja nie wiedziałem o co i dlaczego? Chciałem Cie bardzo pocieszyc więc wywracałem fikolki żebyś poczuła że ja tu jestem i cię kocham, ale wtedy ty plakałaś jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  18. A potem nadszedl ten straszny dzień.Obok mnie siedział rudy chłopczyk i uśmiechnął sie do mnie. Witaj-powiedział. Gdzie moja mama-zapytałem? I wtedy on opwiedział mi wszystko.Ze nie każde dziecko trafia do swoich rodzicow,i ze nie nie ma zwiazku jak bardzo oni kochali i chcieli,ze teraz tu jest moje miejsce,pośród innych malych Aniołków.Ze bedzie mi ciebie mamo brakowalo ale musimy oboje nauczyc sie zyc bez siebie.I musialem nauczyc sie tak zyc.Nie, nie bylo mi łatwo,plakałem tak jak ty wtedy i cierpialem tak jak ty wtedy.Ale jest mi tu naprawde dobrze.Mam wielu przyjaciol,wiele zabawy,wiele radosci.Ale nie szalejemy calymi dniami na łace,mamo.Pomagamy starszym ludziom przeprowadzic ich na spotkanie tu w niebie.Znajdujemy ich rodziny,mężow,żony,dzieci żeby mogli się z nimi spotkać.Możesz być ze mnie dumna,mamo.Jestem grzecznym Aniołkiem,naprawdę.No..czasem tylko robimy sobie psikusy i troszkę narozrabiamy kiedy skrzydełkami zachaczamy o klomby kwiatów,ale wiesz... jak się bawimy w berka to czasem nas ponosi...Kiedy tu się znalazłem mój przyjaciel wytłumaczył mi też że nie moge kontaktować sie z toba osobiście...Czasem tylko pojawic sie w twoich snach ale nic więcej.Ostatno jednak zaczęłem robić sie powoli przezroczysty i skrzydełka mi nie działają jak kiedyś.Przyjaciel poptarzył,pokiwał smutno głową i zabrał mnie na ziemię.Usiedliśmu na białym krzyżu i naglę CIĘ zobaczyłem,Wiedziałem że to ty,poznałem twoj głos.Stałaś tam w deszczu i płakałaś powtarzając że tak bardzo cierpisz,że tak bardzo tęsknisz,ze nie chcesz już żyć....Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i powiedział że musimy coś zrobić,żeby Ci pomoc.Bo nie możesz tak dalej cierpieć,musisz żyć bo wobec ciebie jest jeszcze wiele planów które musisz zrobić.że są gdzieś dzieci którym musisz pomoc przejść przez zycie i otoczyć je miłością tak wielką jak tą która teraz powoduje twoj wielki ból.

    OdpowiedzUsuń
  19. Więc piszę do ciebie mamo ten list,pierwszy i ostatni.Musisz wziąść się w garść,musisz się uśmiechać,zyć,dzielić się radościa z innymi.Ja cie bardzo mocno kocham i wiem ze to zmojego powodu płaczesz ale tak nie można..Każda twoja kolejna łza powoduje że moje skrzydełka znikają.Kiedy ty sie poddasz ja tez zniknę,Tu na górze istnieje dzieki tobie i twoim myslom o mnie.Ale tylko tym dobrym myślom.Bo kiedy bedziesz cały czas tak strasznie rozpaczać to żal zaleje twoje srece,smutek przesłoni ci świat i bedziesz tylko myslała o tym co straciłas.Zapomnisz o mnie.Nie ,nie zaprzeczaj ze nigdy nie zapomnisz.Pamięć to zachowanie w sobie tych radosnych chwil a ciebie pogrąża smutek-on nie jest dobry.Każdy twoj usmiech to dla mnie radosna chwila.Dzięki tobie mogę zrobić jeszcze tyle dobrego.Zebys widziala tą radosć kiedy znajduję najbliższych ludziom którzy tu trafili...Z twojego szczescia czerpie swoja sile.Prosze mamo żyj dalej i zachowaj mnie w sercu i myslach.Bo nie długo poza smutkiem nie będzie już tam miejsca dla mnie... Kocham cie mamo..I nie jesteś sama-pamiętaj.I nie mów że mnie już nie ma! JESTEM..Zobaczysz mnie w oczach swoich dzieci,usłyszysz w radosnym ich śmiechu,poczujesz kiedy przytulać je bedziesz i kołysać do snu.Ja tam zawsze będę,zawsze przy tobie.Zawsze.Tylko proszę żyj mamo bo smutek powoduje że znikam...a wtedy nic już nie będzie...mnie już nie będzie...KOCHAM CIĘ MAMO

    OdpowiedzUsuń
  20. KOCHANA MAMO I TATO SZYMKA,JEST MI OGROMNIE PRZYKRO I NIE MOGE SIE POZBIERAC PO ODEJSCIU SZYMKA I SAMA SIEBIE ZASKAKUJE JAK BARDZO TO MNA PORUSZYLO,JAK BARDZO CIERPIE I NIE PRZESTAJE MYSLEC O TYM WSZYSTKIM,CZUJE OGROMNA PUSTKE I POPROSTU NIE MOGE WYOBRAZIC SOBIE TEGO STANU W JAKIM WY SIE OBECNIE ZNAJDUJECIE .CZASAMI MIALAM OCHOTE ZAMKNAC INTERNET ,NIE CZYTAC TYCH CIERPIEN DZIECI-SZYMONKA ,SANDRUNI ,BARTUSIA I WIELE INNYCH DZIECI KTORYCH POZNALAM I POMALU MUSZE ZEGNAC,LECZ SZYBKO WALILAM SIE W GLOWE I MOWILAM DO SIEBIE -CO TY ROBISZ KOBIETO ,RODZICE TYCH DZIECI NIE MOGA ZAMKNAC INTERNETU ,NIE MOGA ZAMKNAC DRZWI I ODEJSC ,NIE SLUCHAC JEKOW I PLACZU UMIERAJACYCH I CIERPIACYCH DZIECI ,ONI MUSZA TO PRZEZYWAC RAZEM Z NIMI I ANI NA CHWILE NIE MOGA ODPOCZAC,TRWAJ WIEC I BADZ Z NIMI BO ONI CIE POTRZEBUJA,JESTEM I LACZE SIE W BOLU RAZEM Z WAMI ,BO TO DLA NAS WSZYSTKICH KTORZY CZUWALISMY PRZY SMIERCI SZYMKA ROWNIEZ OSOBISTA TRAGEDIA I WIELKI BOL ROZRYWAJACY SERCE.MAMO I TATO,MACIE SIEBIE I MACIE OLENKE I MUSICIE TO PRZETRWAC ,CHOC NIE BEDZIE LATWO.MOJ OJCIEC TEZ UMIERAL NA RAKA I JUZ NIE MA GO Z NAMI 10 LAT A JA CIAGLE WSPOMINAJAC GO MAM LZY W OCZACH I CIERPIE,ALE CZASAMI GDY MAM CIEZKIE CHWILE TO CZUJE JEGO OBECNOSC I POMOC I GDY SIE BARDZO KOGOS KOCHA TO CZUJESZ ZE KTOS Z TOBA JEST,KTOS ZATRZYMUJE CIE W NIEBEZPIECZENSTWIE,KTOS CZUWA .I TY TEZ TO ODCZUJESZ MONIA,BO SZYMEK ZAWSZE BEDZIE PRZY WAS WSZYSTKICH I BEDZIE WAS STRZEGL OD ZLEGO I BEDZIESZ WTEDY WIEDZIALA I CZULA JEGO OBECNOSC,ZAPEWNIAM CIE.BOZE BLOGOSLAW TA RODZINE I DAJ IM SPOKOJNIE PRZETRWAC TE CIEZKIE DNI

    OdpowiedzUsuń

<3 Dziękuję za komentarz <3
Dziękuję za życzliwość,dobre słowo i uśmiech.
Zapraszam znów będzie mi bardzo miło;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...