Choroba dziecka jest największą tragedią jaka może przytrafić się rodzicom. Jednak wówczas dostrzegasz, że nie jesteś na świecie sam. Widzisz, że jest wiele osób, które chcą pomóc i zrobią to zupełnie bezinteresownie, dla których najlepszą nagrodą, będzie uśmiech Twojego dziecka. Zrozumiesz wówczas, że na świecie jest bardzo wielu dobrych ludzi. Musisz jedynie dać im szansę by mogli się wykazać. Taka tragedia może przytrafić się każdemu. Nie jesteś w stanie się do niej przygotować. Nie możesz oswoić się z tą myślą, przecież nikt Cię nie ostrzeże. Choroba może pojawić się, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Z nami właśnie tak było... Nasze szczęście zostało nam brutalnie odebrane. Bez ostrzeżenia...
Pomóżcie nam w naszej walce. W każdej chwili możecie znaleźć się w takiej samej sytuacji, a wówczas na pewno chcielibyście, aby i Wam ktoś pomógł...Z góry dziękuję za okazane wsparcie,Monika - Mama przez duże M.

Są takie chwile...
kiedy czyjaś pomocna dłoń jest niezbędna. !!!



Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że „czas zagoi rany", nie mówcie, że „oni już nie cierpią". Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie leczy. Pozostają, bo śmierć ukochanych jest też trochę śmiercią nas samych: coś w nas umiera. Żyjemy, ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie jesteśmy tacy sami. (ks. A. Boniecki)

 photo 1-1177_zps00e91264.jpg

piątek, 1 listopada 2013

DZIEŃ 1-EGO LISTOPADA


Jest taki dzień w roku...
Kiedy refleksja w serce się wkrada,
deszczowy zazwyczaj i zimny...
DZIEŃ 1-EGO LISTOPADA.
To taki czas zadumy,
modlitwy nad zmarłymi duszami.
choć ICH nie ma wśród nas...
KOCHAMY NADAL,WIĘC PAMIĘTAMY.

Kiedy opuszczam bramy cmentarza,
i zmarłe dusze żegnam powoli,
Nie proszę Boga o życie,
lecz o to czy za rok
Światełko zapalić mi
jeszcze pozwoli.

W dniu zadumy i refleksji
pamiętajmy o Tych którzy odeszli,
a zarazem bardziej kochajmy Tych
co nam pozostali!!

3 komentarze:

  1. Szymonku, serce pęka, że takie Twoje święto.....Gdzie zabawki, piłka, rower?

    OdpowiedzUsuń
  2. [*] Brak słów ,dlatego warto milczeć...

    OdpowiedzUsuń
  3. Monika, przeczytałam Twój blog(cały), zaraz po przyjeżdzie do domu po Mszy Św. i spotkaniu u sióstr Pallotynek. Jestem pełna podziwu dla Ciebie, że mogłaś i możesz to wszystko opisać. Przeżyłam i przeżywam to samo, ale nie mam" odbiorców".Pawełek zachorował w kwietniu 2010r.mając 7lat i pół roku na RMS kończyny górnej, typ pęcherzykowy, 4 stopień. W trakcie chemii doustnej pod koniec września 2011r został nastąpiła wznowa choroby, czyli przerzut do główki, guz 7cm. Czytając i oglądając zdjęcia płakałam, tak mi to wszystko przypomina moje dziecko. Takie dzieci są podobne przy takim leczeniu, zachowanie itp.Dziękuję, że dałaś mi namiar na swój blog.Tulę mocno!!!jola grygorowicz.

    OdpowiedzUsuń

<3 Dziękuję za komentarz <3
Dziękuję za życzliwość,dobre słowo i uśmiech.
Zapraszam znów będzie mi bardzo miło;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...