Choroba dziecka jest największą tragedią jaka może przytrafić się rodzicom. Jednak wówczas dostrzegasz, że nie jesteś na świecie sam. Widzisz, że jest wiele osób, które chcą pomóc i zrobią to zupełnie bezinteresownie, dla których najlepszą nagrodą, będzie uśmiech Twojego dziecka. Zrozumiesz wówczas, że na świecie jest bardzo wielu dobrych ludzi. Musisz jedynie dać im szansę by mogli się wykazać. Taka tragedia może przytrafić się każdemu. Nie jesteś w stanie się do niej przygotować. Nie możesz oswoić się z tą myślą, przecież nikt Cię nie ostrzeże. Choroba może pojawić się, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Z nami właśnie tak było... Nasze szczęście zostało nam brutalnie odebrane. Bez ostrzeżenia...
Pomóżcie nam w naszej walce. W każdej chwili możecie znaleźć się w takiej samej sytuacji, a wówczas na pewno chcielibyście, aby i Wam ktoś pomógł...Z góry dziękuję za okazane wsparcie,Monika - Mama przez duże M.

Są takie chwile...
kiedy czyjaś pomocna dłoń jest niezbędna. !!!



Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że „czas zagoi rany", nie mówcie, że „oni już nie cierpią". Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie leczy. Pozostają, bo śmierć ukochanych jest też trochę śmiercią nas samych: coś w nas umiera. Żyjemy, ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie jesteśmy tacy sami. (ks. A. Boniecki)

 photo 1-1177_zps00e91264.jpg

piątek, 7 grudnia 2012

Serce Kuby

Kubuś wygląda tak... normalnie. 'Zdrowy', śliczny chłopczyk! Roześmiany, wesoły, cudny!

Gdybym nie znała sytuacji, pomyślałabym:

"Czego oni chcą? Robią raban bez powodu. Ładny, uśmiechnięty dzieciak, bez wózka, bystre spojrzenie, nóżki zdrowe, nawet alergii nie widać".

Czasem spotykamy się z taką opinią. Cóż.... Jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy.

Kubuś ma chore serce, a serca nie widać... To takie mało "cool" w tych czasach, lecz trudno. Najwyżej nie będziemy na topie;)

„Mam na imię Kubuś. Moje narodziny były dość nietypowe... Jeszcze w brzuszku mamy poleciałem helikopterem do Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, bo tylko tam mogli mi pomóc. Gdy wyszedłem z brzuszka, od razu zamknięto mnie w małym domku z szybami, coś mnie zabolało, a potem zobaczyłem, że jestem podłączony do jakiejś rurki i różnych kabelków! Tą rurką podawali mi lek, bez którego nie przeżyłbym nawet tygodnia... Potem robili mi różne straszne rzeczy, lecz postanowiłem, że się nie poddam. Walczyłem dzielnie i oto jestem!!!

Moje serduszko jest bardzo chore i zupełnie poplątane... Mówią, że to właśnie dlatego ciągle choruję, męczę się i pocę. Robią mi wiele nieprzyjemnych rzeczy, a mama chodzi smutna.

Ja jednak nie mam czasu na te „dorosłe” sprawy! Wokół jest tyle ciekawych rzeczy, które muszę poznać! A wszystko tłumaczy mi mój starszy brat – Kacperek.

Otwórz proszę swoje serce i umysł. Wczytaj się w historię Kubusia i przyłącz się do wspólnego dzieła pomocy Jemu

Udostępniajcie! http://www.facebook.com/SerceKuby
Potrzeba pieniędzy na leczenie Kubusiowego serduszka!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

<3 Dziękuję za komentarz <3
Dziękuję za życzliwość,dobre słowo i uśmiech.
Zapraszam znów będzie mi bardzo miło;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...