Choroba dziecka jest największą tragedią jaka może przytrafić się rodzicom. Jednak wówczas dostrzegasz, że nie jesteś na świecie sam. Widzisz, że jest wiele osób, które chcą pomóc i zrobią to zupełnie bezinteresownie, dla których najlepszą nagrodą, będzie uśmiech Twojego dziecka. Zrozumiesz wówczas, że na świecie jest bardzo wielu dobrych ludzi. Musisz jedynie dać im szansę by mogli się wykazać. Taka tragedia może przytrafić się każdemu. Nie jesteś w stanie się do niej przygotować. Nie możesz oswoić się z tą myślą, przecież nikt Cię nie ostrzeże. Choroba może pojawić się, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Z nami właśnie tak było... Nasze szczęście zostało nam brutalnie odebrane. Bez ostrzeżenia...
Pomóżcie nam w naszej walce. W każdej chwili możecie znaleźć się w takiej samej sytuacji, a wówczas na pewno chcielibyście, aby i Wam ktoś pomógł...Z góry dziękuję za okazane wsparcie,Monika - Mama przez duże M.

Są takie chwile...
kiedy czyjaś pomocna dłoń jest niezbędna. !!!



Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że „czas zagoi rany", nie mówcie, że „oni już nie cierpią". Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie leczy. Pozostają, bo śmierć ukochanych jest też trochę śmiercią nas samych: coś w nas umiera. Żyjemy, ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie jesteśmy tacy sami. (ks. A. Boniecki)

 photo 1-1177_zps00e91264.jpg

piątek, 7 marca 2014

Dziekuje za pamiec

Dziękuję za pamięć ,za modlitwę ,za odwiedzinki u Szymka za to ze choć już go nie ma to nadal o nim pamiętacie:-)
Wczorajszy dzień był inny niż ten rok temu niż ten sprzed dwóch lat...Myślę ze człowiek jakoś przyzwyczaja się ze jego u nas nie ma już ciałem ale na pewno jest duchem.Cokolwiek bym nie powiedziała ze on u nas jest ktoś powie ze kłamię ale nawet wczoraj kiedy wszyscy siedzieliśmy w kuchni włączył swój laptop co robił po swojej śmierci.Tym tez udowodnił -JA JESTEM TU Z WAMI,MOŻE NIE CIAŁEM ALE DUCHEM :-)
Taki spokój wewnętrzny się czuje wiedząc ze on jest...Dziękuje Szymkowym koleżankom ze pamiętały o nim i razem poszliśmy na grobek.Wieczorem kiedy było już ciemno razem z Aniuta pojechałyśmy na godzinę ciszy.
Było jasno  u Szymka wiec w ciszy i spokoju wspominając ten czas kiedy on był z nami ,przesiedziałyśmy godzinkę.Pogoda jakby miała taka być ,cieplutko jak na ta porę roku.
Czas tak szybko biegnie ze aż się nie dowierza ze to już 2 lata jak mojego synusia nie ma.Tęsknie za nim tak samo jak by odszedł od nas wczoraj.
Nie raz sobie tłumaczę ze jego choroba ,jego śmierć miała jakiś cel!Dziś wiem jaki...tylko czy ta zasługa musiała mnie tyle kosztować?
Czy to śmierć dziecka musiała to wszystko zapoczątkować?Nie raz myślę ze tak!

Zycie toczy sie dalej ,Szymcio w niebie nie jest sam:-)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

<3 Dziękuję za komentarz <3
Dziękuję za życzliwość,dobre słowo i uśmiech.
Zapraszam znów będzie mi bardzo miło;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...