Choroba dziecka jest największą tragedią jaka może przytrafić się rodzicom. Jednak wówczas dostrzegasz, że nie jesteś na świecie sam. Widzisz, że jest wiele osób, które chcą pomóc i zrobią to zupełnie bezinteresownie, dla których najlepszą nagrodą, będzie uśmiech Twojego dziecka. Zrozumiesz wówczas, że na świecie jest bardzo wielu dobrych ludzi. Musisz jedynie dać im szansę by mogli się wykazać. Taka tragedia może przytrafić się każdemu. Nie jesteś w stanie się do niej przygotować. Nie możesz oswoić się z tą myślą, przecież nikt Cię nie ostrzeże. Choroba może pojawić się, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Z nami właśnie tak było... Nasze szczęście zostało nam brutalnie odebrane. Bez ostrzeżenia...
Pomóżcie nam w naszej walce. W każdej chwili możecie znaleźć się w takiej samej sytuacji, a wówczas na pewno chcielibyście, aby i Wam ktoś pomógł...Z góry dziękuję za okazane wsparcie,Monika - Mama przez duże M.

Są takie chwile...
kiedy czyjaś pomocna dłoń jest niezbędna. !!!



Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że „czas zagoi rany", nie mówcie, że „oni już nie cierpią". Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie leczy. Pozostają, bo śmierć ukochanych jest też trochę śmiercią nas samych: coś w nas umiera. Żyjemy, ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie jesteśmy tacy sami. (ks. A. Boniecki)

 photo 1-1177_zps00e91264.jpg

środa, 6 lutego 2013

11 miesiac bez CIEBIE


u Szymka dzis nasypalo SNIEGU
Kochany Syneczku, wydaje mi się że z każdym dniem kocham Cię jeszcze bardziej. Każdego ranka budzę się z niedowierzaniem i poczuciem winy, i z niedowierzaniem i poczuciem winy kładę się spać…Na samo wspomnienie razem spędzonych chwil do oczu cisną się łzy, nie umiem pogodzić się z tym, że one już nie wrócą….Kochany KSIĘCIUNIO, to już jedenaście miesięcy odkąd uciekłeś nam do Nieba, a ja nie umiem pisać, myśleć i mówić o Tobie bez bólu i łez…A nie chcę wciąż płakać. Wiem, że nie chciałbyś żebym ciągle płakała i często jestem na siebie zła, że nie umiem opanować łez i użalam się nad sobą. Nie ma dnia, szczególnie wieczora, żebym nie ryczała z tęsknoty i miłości za Tobą Aniołku, a przecież to, że ja tu cierpię jest tak naprawdę nieważne,najważniejsze jest to, że Ty jesteś zdrowy i szczęśliwy.
Ciężko jest żyć kiedy życie zawaliło się i częściowo straciło sens.Kiedy ma się świadomość, że największe marzenie nigdy się nie spełni…że już do nas nie wrócisz… Dziękuję Bogu za to że mam jeszcze Olusie, bo gdyby nie On to nie wiem co by ze mną było…

4 komentarze:

  1. Śledzę Pani bloga gdzieś od wakacji i jestem nim wzruszona. Być może dlatego, że moja mama też ma nowotwór mózgu i wiem co przechodził Pani syn. Bardzo mi przykro z powodu śmierci Szymona. Jednocześnie pozwoliłam sobie na wyróżnienie tego bloga w plebiscycie The Versatile Blogger. Jeżeli jest Pani chętna do włączenia się w zabawę zapraszam na http://moje-male-sprawy.blog.pl/2013/02/05/150-nagroda-the-versatile-blogger/ . Pozdrawiam. Lolek

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie tam u Ciebie Szymku, mimo aury zimowej... [*]

    OdpowiedzUsuń
  3. Moniczko, tulę Cię do swego serduszka i polecam w Modlitwie... to tak niewiele... ale tylko tyle mogę...:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Moniczko Pozdrawiam Cię i Ole i Całom Rodzinkę Kochana Będzie Dobrze.

    OdpowiedzUsuń

<3 Dziękuję za komentarz <3
Dziękuję za życzliwość,dobre słowo i uśmiech.
Zapraszam znów będzie mi bardzo miło;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...