Choroba dziecka jest największą tragedią jaka może przytrafić się rodzicom. Jednak wówczas dostrzegasz, że nie jesteś na świecie sam. Widzisz, że jest wiele osób, które chcą pomóc i zrobią to zupełnie bezinteresownie, dla których najlepszą nagrodą, będzie uśmiech Twojego dziecka. Zrozumiesz wówczas, że na świecie jest bardzo wielu dobrych ludzi. Musisz jedynie dać im szansę by mogli się wykazać. Taka tragedia może przytrafić się każdemu. Nie jesteś w stanie się do niej przygotować. Nie możesz oswoić się z tą myślą, przecież nikt Cię nie ostrzeże. Choroba może pojawić się, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Z nami właśnie tak było... Nasze szczęście zostało nam brutalnie odebrane. Bez ostrzeżenia...
Pomóżcie nam w naszej walce. W każdej chwili możecie znaleźć się w takiej samej sytuacji, a wówczas na pewno chcielibyście, aby i Wam ktoś pomógł...Z góry dziękuję za okazane wsparcie,Monika - Mama przez duże M.

Są takie chwile...
kiedy czyjaś pomocna dłoń jest niezbędna. !!!



Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że „czas zagoi rany", nie mówcie, że „oni już nie cierpią". Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie leczy. Pozostają, bo śmierć ukochanych jest też trochę śmiercią nas samych: coś w nas umiera. Żyjemy, ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie jesteśmy tacy sami. (ks. A. Boniecki)

 photo 1-1177_zps00e91264.jpg

wtorek, 19 czerwca 2012

Sandruisa[*] odeszła

To TY pokazalaś światu jak walczy sie z choroba.To Twoja mama pokazala jak wielka miloscia cie darzy.Dzis moja mała bohaterko odeszlas [*]
Szymuś zaopiekuj sie nasza mała przyjaciólka Sandrusia[*]


4 komentarze:

  1. Odeszłaś tam gdzie nie ma bólu i cierpienia.Jak promyk słońca który nagle zgasł malutki listek który z drzewa spadł. Tak Ciebie nie ma dzisiaj pośród nas lecz w naszych sercach Ty Sandrusiu żyjesz ciągle nam... Żegnaj Aniołu, śpij spokojnie....Już nie cierpisz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak sobie często myślę, że lepiej by Ci co są zdrowi żyli w nieświadomości tego co znoszą matki chorych dzieci. Mam w głowie udrękę i depresję i bardzo bardzo mi źle gdy ktoś pyta mnie co czuję, jak znoszę chorobę i cierpienie mojej ukochanej córki, istoty którą kocham najbardziej na świecie. Nie lubię mówić o swoim bólu by nie zadręczać innych swoim cierpieniem, a leją mi się łzy gdy czytam historie Szymonka, Sandry, Paulinki Pruskiej i innych ludzi.Dla ludzi których udziałem jest takie straszliwe cierpienie bliskich, mam największy szacunek, a dla samych chorych pragnienie oddania im swojego życia za ich cierpienie.Tylko przecież nikt nie żąda takiej ofiary ode mnie, zatem czego? Może wsparcia, może uśmiechu, siły, pomocy, ale jak tu się uśmiechać, jakie to trudne, gdy moja ukochana córeczka cierpi i boi się każdego dnia co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro, będę się za Panią modliła...

      Usuń

<3 Dziękuję za komentarz <3
Dziękuję za życzliwość,dobre słowo i uśmiech.
Zapraszam znów będzie mi bardzo miło;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...