Choroba dziecka jest największą tragedią jaka może przytrafić się rodzicom. Jednak wówczas dostrzegasz, że nie jesteś na świecie sam. Widzisz, że jest wiele osób, które chcą pomóc i zrobią to zupełnie bezinteresownie, dla których najlepszą nagrodą, będzie uśmiech Twojego dziecka. Zrozumiesz wówczas, że na świecie jest bardzo wielu dobrych ludzi. Musisz jedynie dać im szansę by mogli się wykazać. Taka tragedia może przytrafić się każdemu. Nie jesteś w stanie się do niej przygotować. Nie możesz oswoić się z tą myślą, przecież nikt Cię nie ostrzeże. Choroba może pojawić się, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Z nami właśnie tak było... Nasze szczęście zostało nam brutalnie odebrane. Bez ostrzeżenia...
Pomóżcie nam w naszej walce. W każdej chwili możecie znaleźć się w takiej samej sytuacji, a wówczas na pewno chcielibyście, aby i Wam ktoś pomógł...Z góry dziękuję za okazane wsparcie,Monika - Mama przez duże M.

Są takie chwile...
kiedy czyjaś pomocna dłoń jest niezbędna. !!!



Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że „czas zagoi rany", nie mówcie, że „oni już nie cierpią". Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie leczy. Pozostają, bo śmierć ukochanych jest też trochę śmiercią nas samych: coś w nas umiera. Żyjemy, ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie jesteśmy tacy sami. (ks. A. Boniecki)

 photo 1-1177_zps00e91264.jpg

wtorek, 23 września 2014

Smutny wtorkowy dzień :-(

Dziś pierwszy dzień jesieni.Pogoda zrobiła się zimna deszczowa,czas picia cieplej herbatki i grzanie się przy kominku.Dziś ten wtorkowy dzień kolejny tydzień a jest ich już 133 .To już 133 wtorki bez Szymka,sama nie dowierzam ze ten czas tak szybko płynie.Dziś tez jeden ze smutniejszych Szymkowych wtorków
Swoja ostatnia drogę będzie miał Kubuś i Marcienk.Będę myślami z Karola i Monia-wiem jak im dziś będzie ciężko zobaczyć po raz ostatni swoje dzieci.Kiedy o tym pisze wracam wspomnieniami kiedy to był pogrzeb Szymka-wspomnienia są bardzo smutne i bez łez nie da się ich wspominać.
Szymciu z Marcienkiem toczyłeś walkę razem na jednej sali -Kubuś zaczol ta walkę później...Los jednak okrutny -eh nie ma słów aby to wszystko opisać i jakoś ogarnąć.
Moj stan nie pozwala aby być dziś u Kubsia choć tak bardzo bym chciała się z nim pożegnać.Zapamiętam go uśmiechniętego i zawsze ze kciukiem w górę.Dla mnie chłopaki nie przegraliście tej walki -i tak przeszliście w swoim młodym życiu więcej niż jeden dorosły
CZASAMI BRAK SLOW,CZASAMI BRAK ŁEZ,BY WYPOWIEDZIEĆ I WYPŁAKAĆ ŻAL.DZIŚ TEZ ŁZY,TEN ŻAL SA W NAS DLA KUBUSIA I MARCINKA ...DO ZOBACZENIA CHŁOPAKI 

2 komentarze:

  1. [*]
    chociaż tyle mogę-posłać światełko.Przykre to strasznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również nie potrafię nie płakać. Za każdym razem kiedy odchodzi jakieś dziecko staje mi przed oczami mój Filipek. Nie znałam Kubusia osobiście ale bardzo mu kibicowałam.
    Światełko [*]

    OdpowiedzUsuń

<3 Dziękuję za komentarz <3
Dziękuję za życzliwość,dobre słowo i uśmiech.
Zapraszam znów będzie mi bardzo miło;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...