Choroba dziecka jest największą tragedią jaka może przytrafić się rodzicom. Jednak wówczas dostrzegasz, że nie jesteś na świecie sam. Widzisz, że jest wiele osób, które chcą pomóc i zrobią to zupełnie bezinteresownie, dla których najlepszą nagrodą, będzie uśmiech Twojego dziecka. Zrozumiesz wówczas, że na świecie jest bardzo wielu dobrych ludzi. Musisz jedynie dać im szansę by mogli się wykazać. Taka tragedia może przytrafić się każdemu. Nie jesteś w stanie się do niej przygotować. Nie możesz oswoić się z tą myślą, przecież nikt Cię nie ostrzeże. Choroba może pojawić się, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Z nami właśnie tak było... Nasze szczęście zostało nam brutalnie odebrane. Bez ostrzeżenia...
Pomóżcie nam w naszej walce. W każdej chwili możecie znaleźć się w takiej samej sytuacji, a wówczas na pewno chcielibyście, aby i Wam ktoś pomógł...Z góry dziękuję za okazane wsparcie,Monika - Mama przez duże M.

Są takie chwile...
kiedy czyjaś pomocna dłoń jest niezbędna. !!!



Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że „czas zagoi rany", nie mówcie, że „oni już nie cierpią". Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie leczy. Pozostają, bo śmierć ukochanych jest też trochę śmiercią nas samych: coś w nas umiera. Żyjemy, ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie jesteśmy tacy sami. (ks. A. Boniecki)

 photo 1-1177_zps00e91264.jpg

środa, 17 września 2014

POMÓŻCIE spełnić marzenia ciężko chorego malca!!!

Z pozoru zwykła kartka pocztowa może mieć cudowną moc! Mateuszek Ziółkowski (4 l.) z Lusowa (woj. wielkopolskie) jest smutny, milczący, na jego buzi odciska się ból. Ale podrywa się, słysząc dźwięk dzwonka do drzwi. - Czy to listonosz? - pyta mamy.
Adres: Mateusz Ziółkowski
Lusowo ul.Poznańska 8,
62-080 Tarnowo Podgórne

Czeka na przesyłki każdego dnia. Pierwsze kolorowe listy z życzeniami zdrowia dostał od wolontariuszy wspierających chore maluchy, od tego czasu marzy, by dostać tysiące takich kartek. Zapewne nie pamięta już życia sprzed choroby. Dni bez lekarzy, zastrzyków, szpitalnych sal. Bez cierpienia, które uśmierzają tylko bardzo silne leki. - Zaczęło się niespełna dwa lata temu od banalnego bólu brzucha - wspomina Magdalena Ziółkowska (30 l.), mama chłopczyka. - Wizyty w przychodniach, badania. Kiedy pewnego dnia brzuszek zrobił się duży i twardy, lekarze nie mieli już wątpliwości. To rak - dodaje.

Guz cały czas odrastał. Jakby tego było mało, pojawiły się przerzuty

Mateuszka dopadł podstępny, złośliwy, wyjątkowo oporny na leczenie nowotwór, z którym w całej Polsce próbowali sobie poradzić najlepsi lekarze. - To guz wnikający do kanału kręgowego - tłumaczy pani Magda i opisuje starania medyków o uratowanie chłopca. - Najpierw operacja we Wrocławiu, potem trzy w Krakowie. Guz cały czas odrastał. Jakby tego było mało, pojawiły się przerzuty. Do wątroby i płuc - mówi załamana kobieta. Jej synek długo trzymał się dzielnie, ale teraz, po ostatniej chemioterapii, jest coraz słabszy. - Bardzo cierpi, a był takim wesołym, pogodnym chłopcem - mówi matka.
Ale jest coś, co o chorobie pozwala mu na chwilę zapomnieć. To pocztowe kartki - Mateuszek uwielbia dostawać listy. Za każdym razem, gdy listonosz dzwoni do drzwi, na jego twarzy pojawia się uśmiech. Takie przesyłki dodają mu sił - cieszy się pani Magda. - Bardzo proszę o dużo kartek i listów - prosi Mateusz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

<3 Dziękuję za komentarz <3
Dziękuję za życzliwość,dobre słowo i uśmiech.
Zapraszam znów będzie mi bardzo miło;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...