Choroba dziecka jest największą tragedią jaka może przytrafić się rodzicom. Jednak wówczas dostrzegasz, że nie jesteś na świecie sam. Widzisz, że jest wiele osób, które chcą pomóc i zrobią to zupełnie bezinteresownie, dla których najlepszą nagrodą, będzie uśmiech Twojego dziecka. Zrozumiesz wówczas, że na świecie jest bardzo wielu dobrych ludzi. Musisz jedynie dać im szansę by mogli się wykazać. Taka tragedia może przytrafić się każdemu. Nie jesteś w stanie się do niej przygotować. Nie możesz oswoić się z tą myślą, przecież nikt Cię nie ostrzeże. Choroba może pojawić się, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Z nami właśnie tak było... Nasze szczęście zostało nam brutalnie odebrane. Bez ostrzeżenia...
Pomóżcie nam w naszej walce. W każdej chwili możecie znaleźć się w takiej samej sytuacji, a wówczas na pewno chcielibyście, aby i Wam ktoś pomógł...Z góry dziękuję za okazane wsparcie,Monika - Mama przez duże M.

Są takie chwile...
kiedy czyjaś pomocna dłoń jest niezbędna. !!!



Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że „czas zagoi rany", nie mówcie, że „oni już nie cierpią". Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie leczy. Pozostają, bo śmierć ukochanych jest też trochę śmiercią nas samych: coś w nas umiera. Żyjemy, ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie jesteśmy tacy sami. (ks. A. Boniecki)

 photo 1-1177_zps00e91264.jpg

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Kolejny 5 miesiac BEZ CIEBIE

KOCHAM WAS MOJE DZIECIACZKI
Kolejny smutny dzień.To już 5 miesiąc,a ja ciągle za Tobą wylewam morze łez.Ludzie gadają "Po niej to nawet nie widać"-pleciuchy.Myślą ze będę stać i płakać jak nienormalna aby zaspokoić ich rządzę.Mam do tego ławeczkę kolo grobu Szymka,mam od tego moje wieczory kiedy oglądam zdjęcia.A nie jestem dla was na pokaz.Nie raz zastanawiam się czy ktoś po tych "pleciuchach "będzie tak długo płakać jak ja za Moim Księciuniem...pewnie nie
Synuś wiem ze czuwałeś nad swoim pieskiem że nic się jej nie stało i wróciła do nas cala i zdrowa.A mama już płakała ze ktoś nam ja ukradł...Ta nasza Lusi nie dobrota napędziła nam dużego strachu.
NASZ KOCHANY ANIOŁEK -mama tata i Ola bardzoooooooo
CIE KOCHAJĄ
Olusia z mama codziennie już odwiedza Twój grobek-mama jej mówi ze tu jest jej kochany starszy braciszek.Który nad nią czuwa w dzień i w nocy...Utwór z walką, z napięciem ale na końcu jest promyk nadziei........Dedykowany jest dla Szymka od Artur .S-dziękuje bracie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

<3 Dziękuję za komentarz <3
Dziękuję za życzliwość,dobre słowo i uśmiech.
Zapraszam znów będzie mi bardzo miło;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...