Choroba dziecka jest największą tragedią jaka może przytrafić się rodzicom. Jednak wówczas dostrzegasz, że nie jesteś na świecie sam. Widzisz, że jest wiele osób, które chcą pomóc i zrobią to zupełnie bezinteresownie, dla których najlepszą nagrodą, będzie uśmiech Twojego dziecka. Zrozumiesz wówczas, że na świecie jest bardzo wielu dobrych ludzi. Musisz jedynie dać im szansę by mogli się wykazać. Taka tragedia może przytrafić się każdemu. Nie jesteś w stanie się do niej przygotować. Nie możesz oswoić się z tą myślą, przecież nikt Cię nie ostrzeże. Choroba może pojawić się, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Z nami właśnie tak było... Nasze szczęście zostało nam brutalnie odebrane. Bez ostrzeżenia...
Pomóżcie nam w naszej walce. W każdej chwili możecie znaleźć się w takiej samej sytuacji, a wówczas na pewno chcielibyście, aby i Wam ktoś pomógł...Z góry dziękuję za okazane wsparcie,Monika - Mama przez duże M.

Są takie chwile...
kiedy czyjaś pomocna dłoń jest niezbędna. !!!



Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że „czas zagoi rany", nie mówcie, że „oni już nie cierpią". Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie leczy. Pozostają, bo śmierć ukochanych jest też trochę śmiercią nas samych: coś w nas umiera. Żyjemy, ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie jesteśmy tacy sami. (ks. A. Boniecki)

 photo 1-1177_zps00e91264.jpg

niedziela, 20 maja 2012

Wspomnienie o Szymku-cioci Asi

18 lipiec 2002 rok na świat przyszedł chłopczyk-Szymonek.Zostałam szczęśliwą ciocią.Prześliczny,zdrowy z bardzo ciemna karnacją.
Dzieciństwo Szymka przebiegało spokjnie,duzo podrózował z rodzicami,prawie wcale nie chorował.
Z moja córka Oliwią byli bardzo zżyci jak rodzony brat z siostrą.Spedzali z soba bardzo duzo czasu,wszędzie byli razem.
NASZ DZIELNY KSIĘCIUNIO SZYMONEK Jest takie powiedzenie"Wskoczyłbym za Toba w ogień"myslę że to dotyczyło ich przyjażni.Byli nierozłaczni!
jak nabroili,zawsze winni byli oboje,żaden na nikogo nie skarzył.
Opiekuńczy,zaradny chłopiec,który dbało nie tylko o siEbie ale przede wszsytkim o innych!

29 maj 2011 rok.Piekny słoneczny dzien.jak ważny to był dzień dla naszego Szymka,dla jego rodziców,dla nas rodziny.
Uważam ,że jeden z ważniejszych dni w życiu każdego dziecka!dzień pełen wzruszeń.pamietam naszego chlopczyka w bialutkiej albie wchodzącego do kościoła,głosno śpiewającego.Taki był szczęśliwy,dumny,że za chwile do swojego serduszka przyjmie PANA JEZUSA.Razem ze swoja mamą czytał podziekowania.
Wszyscy bylismy z niego dumni.

W czarwcu 2011 szymek zrobił się apetyczny.Szybko sie meczył,nie miał ochoty na zabawy z rówiesnikami.Apetyt bardzo mu sie wzmozył.Zajadał duzo,nawet bardz duzo.Nikt nie podejrzewał,ze to były pierwsze symptopmy choroby.Nigdy na nic nie narzekał.
Zaczeły się codzienne wymioty.Siostra jezdziła po lekarzach,szukała pomocy.Leczono go na owskiki,biegunki,wirusy.
Nikt nie podejrzewał najgorszego.
11 lipiec 2011 najgorszy dzień w naszym życiu!Straszna diagnoza!Nie do ogarięcia przez nas.
GUZ PŁATA CZOŁOWEGO-FIBROSARCOMA!!!!!!
Pamietam jak dzis moja siostre jak sunie sie po scianie,z niedowierzenia,bezsilności!!!!!Była wtedy w 6 miesiącu ciąży.

Szybka pomoc lekarzy,przewiezienie Szymka do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie,bardzo długa i ciężka operacja.Myślelismy ,że to pomoże mu wyjśc z choroby.
Okazało się jednak inaczej.Chemioterapie,dojazdy co 3 tygodnie do Warszawy.
Bylismy pewni że wygramy z ta chorobą.Moja siostra zawsze powtarzała-RAK TO NIE WYROK!




Kolejne chemioterapie nie przynosily poprawy.Rezonanse wykazywały postepy choroby.Zaczęły pojawiać się skutki neurologiczne.całe leczenie w Centrum Zdrowia Dziecka trwalo 5 miesięcy.6 grudnia 2011 odmówiono dalszego leczenia naszego Szymka.
Guz tak szybko nie rósł,ale porobiły sie rozsiewy w całej główce.
Pytania same sie nasówały....dlaczego?jak?
Miał zaledwie 9 lat,całe życie przed soba.Nikt nie potrafił nam odowiedziec na nasze pytanie dlaczego?????????
Wtedy zrozumielismy,że każdy dzień jest cenny,ważny,że musimy go tak przeżyc jakby był dniem oststnim.
9 urodziny Szymka były wyjatkowe.Obiecałam mu ,że nadmucham mu 100 balonów,że bedzie tort z Benem 10,że bedzie duzo gości.I tak bylo.Szymuś był bardzo zaskoczony a zarazem szczęśliwy.
Każdy z nas wierzył, że to nie będą jego ostatnie urodzinki,ale gdzieś tam w naszych głowach pojawiało sie zwatpienie....a może bedą ostatnie?

29 pażdziernika 2011 na świat przyszła upragniona siostrzyczka .Szymus w tym czasie był w CZDZ na chemioterapi.Pamiętam jak dziś ten dzień kiedy wrócił,otworzył drzwi i ujrzał swoja malutką,delikatna siostrzyczke Ole.
Ola leżala na łózku,obok niej duzy misiu dla Szymka.Wszedł,popatrzał na siostre,podszedł do swojej mamy wtulił sie w nia,dał buziaka.po chwili wstał i podszedł do swojej siostrzyczki.Pamietam jak przebierał swoja rączką jej paluszki.
Miał plany,że w lato bedzie woził Ole wózkiem.Zawsze powtarzał,że dobrze miec siostre,bo bedzie mu pokój sprzatała,a on bedzie sie o nia troszczył.Miło było patrzec jak razem lezą wtuleni w siebie,jak razem zasypiaja.Ola chyba czuła ,że jej braciszek walczy z bardzo cięzka choroba.Była zawsze taka spokojna przy nim.........

Choroba uczy pokory.Człowiek w takiej tragedii dopiero docenia to co ma.W naszej rodzinie choroba Szymka bardzo nas do siebie zblizyła.Spojrzelismy na życie calkiem inaczej....?
Szpital załatwił Szymkowi opiekę hospicyjną.
Same słowo Hospicjum kojarzyło mi sie ze smiercią!Teraz juz wiem, że żle kojarzyłam te słowo.
Szymek był w swoim domku,spał w swoim łózeczku,był ze swoja rodzinką.Miał wspaniała opiekę."Ciocie",bo tak nazywał panie z hospicjum,były przesympatyczne,oddane,wyrozumiałe i opiekuńcze.
Siostra Dolores-ulubienica Szymka.Od pierwszej wizyty zaiskrzyło miedzy nimi-taka przyjażń!.Na każdy pzryjazd Siostry Dolores szyemek zawsze czekał i witał ja zawsze tymi samymi słowami...-CO MI DZIŚ PRZYWIOZŁAŚ?? Zawsze miala cos dla naszego chłopczyka.Był jej oczkiem w głowie!
Choroba postepowała........Z dnia na dzień robił się coraz słabszy.Kiedy stracił wzrok,stracił chyba orientalność z porami dnia.zdawało mu sie wstawać w nocy i wołac że chce sniadanko.Miał ogromny apetyt.Jadł by 24h na dobe.Płatki na mleku oraz mandarynki były w jego jadłospisie codziennie.mandarynki pochlaniał kilogramami.Wiedzielismy że to sterydy odpowiadaja za jego apetyt.Długo sobie radził sam z obieraniem jego kochanych mandarynek.Pózniej potrzebował pomocy przy każdej czynności.

24 grudnia 2011 wigilia.wyjatkowy dzien spędzony w gronie rodzinki.Do Szymka przyszedł prawdziwy mikołaj.Była radość,choć chwilowa ale była.
Szymuś dostał duzo prezentów.Każdy z prezentów musielismy mu omówic,opowiedziec jak wyglada.Kolor,wyglad,wielkość musiał wszystko wiedzieć.Był bardzo ciekawy zarazem jak musiało mu być przykro, że nie może tego zobaczyć.Utrata wzroku była na pewno dla niego cięzkim przezyciem.Nigdy się nie skarzył ,że nie widzi czy,że nie chodzi.Zawsze mu mówilismy ,że jak wyzdrowieje wszystko wróci do normy.Myslę ,że on w to głeboko wierzył tak samo jak my.
Pasterka dla dzieci byla odprawiana w intencji uzdrowienia Szymka.
Kosciół pełen ludzi,mnóstwo dzieci.Ksiądz powiedział ,że chyba nie widział tylu ludzi na mszy św.Intencja była szczytna,więc przyszli koledzy, kolezanki Szymka.Choć Szymus był slaby wzorowo przybył na ta mszę św.Szkoda ,że nie mógł widziec tylu ludzi mądlących się za jego zdrówko.Nasz dzielny chłopczyk tak glośno spiewał,modlił sie...wierzył ,że Bóg usłyszy i wysłucha.........
Wszyscy o to prosilismy Boga.Zawsze powtarzalam ,że trzeba wierzyc do końca ,bo wiara umiera ostatnia.........
I w moi przypadku tak było.Wierzyłam do konca.Wierzyłam ,że gdzieś pomoga naszemu Szymkowi,że gdzieś ktos powie wkońcu, że z tej choroby można wyjść!!!!!!!Pisałm setki meili do róznych klinik,dzwoniłam po całym świecie,szukałam po prostu cudu!Uzdrowiciele,bioenergoterapeuci,wrózki byłam wszędzie.CHCIAŁAM BYC SPRYTNIEJSZA OD BOGA I POKRZYŻOWAĆ MU DROGE JAKA WYBRAŁ DLA SZYMKA!
Dzis wiem ,że Szymek był wybrańcem Boga,że otrzymał wspaniała łaske od niego.....

Jest wiele chwil,sytuacji ,które na zawsze zostana w naszej pamieci.Pomimo choroby zdażało nam sie smiac z Szymkiem.poczucie humoru nie opuszczalo go.Lubiał żartować,wiedział jak mnie ciocie podejść.Szybciutko owinał mnie sobie w okół palca.Był sprytniutki.wiedział,że mu ulegałam,że robiłambym dla niego wszystko.
Nic sie wtedy nie liczyło,tylko Szymek.Moja madra córcia wiedziała ,że teraz Szymek jest najważniejszy.że to on potrzebuje pomocy,wsparcia,po prostu bycia przy nim.Ona również sie nim opiekowała,była z nim do końca.......

Pamietam słowa Szymka,kiedy miał do mnie taki ogromny żal,za to że wyszukuje mu lekarzy,że wszedzie go wozilismy.Mówił ,że siedze w ineternecie i szukam róznym leków,lekarzy.Nawet nie wiecie jak sie wtedy poczułam.........
Na jego zarzuty odpowiedziałam mu że nie spoczne,nie odpuszczę, że bede tak długo szukała, az bedziesz zdrowy!
Nie wiem czy ucieszyła go ta moja odpowiedz.Był juz taki słaby,zmeczony ta choroba,chyba nie zdawał sobie sprawy ,że chciałam jak najlepiej dla niego.Marzyłam wtedy o jednym,zeby wyzdrowiał!
Tak bardzo dażyłam do tego aby wyjechał do Włoch na leczenie.Wszystko było załatwione,skonsultowane.
Dzis wiem,że nie był to najlepszy pomysł.Żyłam tym,aby tylko mu pomóc i chyba zapomniałam o najważniejszym ,tym co było dobre dla niego.Potrzebował spokoju,swojego łózeczka,swojej rodzinki i swoich zwierzaków.
Nie docierało do mnie to ,że dla naszego Szymka nie ma juz ratunku.Przeciez wierze w Boga,codzien sie do niego modlę!Przecież musi mnie wysłuchać!

Ostatnie trzy tygodnie życia Szymka byłam z nim,z siostra,szwagrem i Olcią.cały swój urlop spedziłam u nich w domku.dziś moge powiedzieć ,że było bardzo cięzko.Szymkiem było trzeba sie opiekować 24h na dobe.Było trzeba przy nim byc non stop.Trzeba było nakarmić,umyć,ubrać,pogłaskać, przytulić.
przez cała swoja chorobe Ksieciunio nie narzekał na nic.Z dwa razy bolała go glówka.Do końca był opiekunczy.Nie chciał martwic rodziców tym że nie widzi,nie chodzi,że nie ma smaku.TAK ,TAKI BYŁ!gdy tylko słyszał placząca mame,pocieszał ja,mówił że wszsytko bedzie dobrze.Wierzył, że ta walke wygra.
Zapytał kiedys swojej mamyCO JEST GORSZE RAK CZY GUZ?
Siostra odpowiedziala ze rak,a on ,że ma guza w główce którego trzeba wyleczyc.Żył z taką świadomościa.
Bardzo duzo rozmawialismy.Planowalisy wyjazd na wakacje do domku nad jeziorko.Motywowalismy go róznymi rzeczami,aby tylko sie nie poddał.Mielismy zaplanowany wyjazd do Disnejlandu,który musielismy przelozyc bo w glowce pojawilo sie wodoglowie.5 grudnia mial wstawiana w Centrum Zdrowia Dziecka ZASTAWKE.W kółko mówiło mu sie ,że jak tylko wyzdrowieje pojedziemy,zwiedzimy rózne ciekawe zakatki Polski,świata.
Gdy dostał swojego upragnionego laptopa byl bardzo szczęsliwy.Radosć trwala krótko.Utrata wzroku sprawila ,że nie mógł grać w swoje ulubione gry,obrabiac farmy na nk.
Pamietam sytaucje kiedy poprosił o laptopa mówiac ,że chce obrobic sobie farme-to taka gra na NASZEJ KLASIE.Bylismy bardzo zdziwieni,bo niby jak to zrobi?Długo sie nie zastanawiajac dalismy mu laptopa na kolana i czekalismy jego reakcji.
A nasz dzielny chłopiec wzial myszke w swoje raczki i jezdził po calym ekranie,wierzac ze w ten sposób obrobi ta swoja GRE.Ile mielismy radosci z tego.Nawet to ,że nie widział,miał te poczucie humoru,chęci do próbowania róznych rzeczy.Pamietam jak cos mu wypadlo z rąk.Poprosił wtedy swoja mame o telefon komórkowy .Bylismy zdziwieni po co mu telefon.Nie zgadniecie?Telefonem chciał sobie przyswiecic i znalezc to co mu wypadło z rak.Było kilka takich śmiesznych sytacji.Był madrym dzieckiem,bardzo dobrze sie uczył.Rezolutny chlopiec,który bardzo dzielnie znosił chorobę.


Mysle ,że gdyby mu było dane życ dalej Szymek byłby na pewno wspaniałym
> mezczyzna.Założyłby rodzine,byłby wspaniałym ojcem jak i mężem.Jego pani
> wychowawczyni zawsze go chwaliła za jego madrośc ,inteligencje.Codziennie
> powtarzał
> swojej pani w szkole jak to ona ładnie dzis wyglada,zawsze nosił jej
> torbe z
> klasy do klasy.Bardzo ja cenił i szanował.
>
> Mówił...Pani to jest nasza królowa .....
>
> Wiele radosci sprawiało mu jak pani go odwiedzała,czytała
> książki,opowiadała co
> tam nowego w szkole.
>
> Na koniec roku szkolnego 2012 Szymek miał odegrać ważna role w
> przedstawieniu.Wierzyłam
> jak my wszyscy, że Szymuś wyzdrowieje i zagra ta główna role księcia.
>
> On był,jest i zawsze bedzie naszym Księciuniem.
>
> Tydzień przed odejściem ,Szymek dostał padaczke.Wtedy przestał
> jeść,pić,przestał
> mówić.Myśleliśmy, że to mu minie.
>
> Choć nic nie mówił,oczka miał zamknięte wiedzieliśmy ,że nas słyszy.Mama
> czytała mu bajki,Biblie.Gdy go myliśmy ,przebieralismy współpracował z
> nami.Na
> słowo tak ruszał nózka.Zawsze ktoś przy nim był,czuł się wtedy
> bezpieczny.
>
> Dzień za dniem mijał.Ciocie z hospicjum coraz cześciej mówiły nam o tym
> jak sie
> zachować jak Szymus bedzie odchodził.Nie zrozumiałe to bylo dla mnie!Jak
> człowiek może pogodzić sie z tym, że ktos kogo kocha może go stracić?jak?
>
> Coś niewyobrażalnego dla nas ludz- zwykłych.
>
> Gdy słyszałam rozmowe mojej siostry z ciocia z hospicjum poczułam
> paraliż.Powiedz
> swojemu własnemy,pierworotnemu dziecku, że może odejść,że sobie
> poradzą,że
> zaopiekuja się jego siostrzyczka.
>
> Jak można wymówic takie słowa,pozwolić mu odejść???????jak?
>
> Dzis wiem ,że ktoś kto naprawde kogoś kocha pozwala mu odejść.TO JEST
> PRAWDZIWA,NAJPRAWDZIWSZA
> MIŁOŚĆ!!!!!!!
>
> Wiem ,że rodzice Szymka kochali go nad życie,tak samo jak ja zwykła
> ciocia....
>
> Szymuś odszedł od nas 6 marca 2012 roku o godz 10,15.Z choroba walczył 8
> miesięcy.
>
> Na tamten świat odszedł w spokoju,bez bólu w gronie rodziny,z uśmiechem.
>
> Był wyjatkowy i takie miał ostatnie pożegnanie-wyjatkowe!
>
> Jak to ksiądz powiedział...-zaprowadzimy teraz Szymka do SYPIALNI
> BOŻEJ.Tak
> nazwał cmentarz.Więc nasz kochany chłopczyk słodko teraz sobie śpi,a my
> kiedys
> spotkamy się tam z nim u góry.
>
> Codzieńnie powtarzam swojej córce ,że Szymek z nami jest i zawsze
> bedzie.Fizycznie
> go tylko nie ma,w naszych sercach,rozmowach bedzie na zawsze.
>
> Jak Olcia tylko podrosnie,ciocia na pewno bedzie opowiadała jej jekiego
> miała
> wspaniałego braciszka-Szymka.
>
> A na 10 urodzinki Szymka obiecałam mu nadmuchać 200 balonów.Zawsze
> dotrzymuje
> słowa,więc Szymuś w dniu twoich 10 urodzin puścimy 200 balonów do
> nieba..............na
> pewno doleca do Ciebie.
>
> TWOJA CIOCIA ASIA

>

9 komentarzy:

  1. Wzruszający opis...
    Łzy mimowolnie kapią z oczu...
    Zawsze będziesz obecny w moim sercu i myślach.
    Szymonku Kochanie opiekuj się swoją wspaniałą rodzinką.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szymonku,mnie też strasznie wzruszyły wspomnienia....
    Nie doczytałam do końca, łzy płyną....płyną...
    Mój Boże, tylko Ty znasz cel....my dowiemy się kiedyś...
    Szymonku, odwiedzimy Cię niedługo, zaczynamy planować, niestety plany niweczy choroba córki, ale niebawem przyjedziemy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest Pani wspaniałą ciocią. Tak bardzo mi żal, tak bardzo żal...

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne wspomnienie dla cudownego chłopca !!! Szymuś miał wielkie szczęście że był otoczony tak wspaniałymi ludźmi. Chyle czoła przed Państwem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam noca..Dzis pozno pisze ksiazatko ale bylam zapracowana...komunie sw sie zblizaja a znajomi poporsili o pamiatki dla dzieci ..wiec ile moglam to pomoglam......Czytam ze wzruszeniem Te Piekna Opowiesc Przemilej Twojej Cioci Ksiazatko.. niemoge lez pochamowac...Napisala to tak cudownie ze chyba lepiej od serca przekazac niemozna.... Jest Pani Pani Asiu Wspaniala... Ksiazatko...Buziaczki:*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  6. witaj ksiazatko.... przyznam ci sie szczeze chyba niepolubie maja bo to taki smutny miesiac pamiatki do pierwszej komunii te szatki biale te cudne usmiechy dzieci...zabawy na powietrzu z usmiechnieta rodzinka i goscie ...a ty tak pieknie wygladales podczas pierwszej komunii na zdjeciach ze az zapiera dech w piersiach...ty byles najpiekniejszy.ze wszystkich chlopcow .jak widze jak ida te dzieciaczki mam wrazenieze w tle to twoja buzka sie usmiecha i twoja rodzinka za toba tuz w barwach teczy ..ach coz za nieziemski widok . patrze wciaz na twoje zdjecia ...tego widoku sie niezapomina i tkaich wielkich Bohaterow ktorzy sa naprawde odwazni i dzielni jak Ty Szymus :**.....dziekuje ci za kazdy usmiech ksiazatko ...za kazdy piekny dzien z opowiesciami o Tobie... i za kazdy promyk slonca ktory posylasz nam na ziemie zeby oswietlic wszystkim bladzacym droge do Pana Boga.... Jestes Bardzo Wyjatkowy Ksieciuniu..pozdrow swoich Przyjaciol....Jeszcze Pare tygodni i Twoje 10 urodzinki... buziaczki:*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciociu Asiu jesteś wspaniałą kobietą. Opisałaś to wszystko bardzo wzruszająco. Zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy. Gdybyś nie szukała możliwości leczenia Szymusia uznałabyś tak czy siak, że nie zrobiłaś wszystkiego i tak powstaje błędne koło wyrzutów. Szymuś odszedł, ale był wspaniałym chłopcem kochanym przez swoją rodzinę i innych ludzi. Trudno zroumieć takie przedwczesne śmierci i trudno się z tym pogodzić bo przecież gdy matka rodzi dziecko myśli od początku o jego przyszłości i o tym by jego zycie było jak najszczęśliwsze. Wiem o tym i znam to uczucie. Znam również uczucie lęku z powodu choroby. Czytam waszego bloga i bardzo wspólczuje z powodu bólu jaki wszyscy odczuwacie po odejściu Szymonka. Cieszę się jednak że Oleńka rozświetla Wam wszystkim życia i najbardziej Monice. To wspaniała, dzielna kobieta i dobra oraz empatyczna. POmimo bólu duszy pomaga innym, jest godna podziwu. Pozdrawiam ciepło i serdecznie Wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam serdecznie Ciociu Asiu,



    przepiękne te wspomnienia o Szymku. Przeczytałam bardzo dokładnie i myślę, że pomoga wielu rodzinom, które borykają się z podobnymi problemami. Mam tylko nadzieję, że uda nam sie wydać następny biuletyn w najbliższym czasie i wtedy Szymek i ten tekst będą głównym tematem numeru. Dziękuję raz jeszcze, bo wyobrażam sobie, że napisanie tego było dla cudownej Cioci Szymka czymś bardzo trudnym. Teraz czekam tylko na obiecany przez Dolores tekst do naszej gazety.

    Pozdrawiam serdecznie



    To meil od redakcji.
    Bardzo bym chciała aby te wspomnienia sie ukazały,żeby każdy wiedział,że był sobie taki fajny,kochany,cudowny chłopczyk-Szymek.
    Byl i nadal jest,zawsze będzie z nami
    ciocia Asia

    OdpowiedzUsuń
  9. piekne wspomnienie...brak mi wiecej slow:(((

    OdpowiedzUsuń

<3 Dziękuję za komentarz <3
Dziękuję za życzliwość,dobre słowo i uśmiech.
Zapraszam znów będzie mi bardzo miło;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...