Choroba dziecka jest największą tragedią jaka może przytrafić się rodzicom. Jednak wówczas dostrzegasz, że nie jesteś na świecie sam. Widzisz, że jest wiele osób, które chcą pomóc i zrobią to zupełnie bezinteresownie, dla których najlepszą nagrodą, będzie uśmiech Twojego dziecka. Zrozumiesz wówczas, że na świecie jest bardzo wielu dobrych ludzi. Musisz jedynie dać im szansę by mogli się wykazać. Taka tragedia może przytrafić się każdemu. Nie jesteś w stanie się do niej przygotować. Nie możesz oswoić się z tą myślą, przecież nikt Cię nie ostrzeże. Choroba może pojawić się, kiedy najmniej się tego spodziewasz. Z nami właśnie tak było... Nasze szczęście zostało nam brutalnie odebrane. Bez ostrzeżenia...
Pomóżcie nam w naszej walce. W każdej chwili możecie znaleźć się w takiej samej sytuacji, a wówczas na pewno chcielibyście, aby i Wam ktoś pomógł...Z góry dziękuję za okazane wsparcie,Monika - Mama przez duże M.

Są takie chwile...
kiedy czyjaś pomocna dłoń jest niezbędna. !!!



Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że „czas zagoi rany", nie mówcie, że „oni już nie cierpią". Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie leczy. Pozostają, bo śmierć ukochanych jest też trochę śmiercią nas samych: coś w nas umiera. Żyjemy, ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie jesteśmy tacy sami. (ks. A. Boniecki)

 photo 1-1177_zps00e91264.jpg

wtorek, 2 czerwca 2015

Igorek [*]

Nigdy nie pisałam nie opowiadałam o Igorku ,tylko na początku roku prosiłam o pomoc finansowa i 1 %...dziś chce napisać parę słów.
Rodziców Igusia poznałam koniec października kiedy to Iguś zachorował na guza mózgu i toczył walkę w CZD.
Tak zaczęła się moja znajomość z ta wspaniała rodzinka.Pod koniec stycznia Iguś wrócił do domu i stal się podopiecznym Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci.
Czekałam wtedy kiedy będę mogła pojechać go poznać i moc ucałować.
Tak stałam się częstym gościem u nich w domku razem z moja Olcia...
Olka bardzo pokochała Igusia i zawsze pytała -MAMO KIEDY POJEDZIEMY DO IGORA...
Uwielbiałam do niego rozmawiać,opowiadać mu co się wydarzyło ,taki dla mnie był jak synuś...Choroba jednak pogłębiała się coraz bardziej i czas jaki już był to dla rodziny bardzo cenny.
Iguś wczoraj powiększył gorono Aniołków...Dzień dziecka dla niego był dniem kiedy bóg wezwał go do siebie
Miał tylko 16 miesięcy i stoczył walkę z choroba tak dzielnie ze nie jeden dorosły by nie dal rade.
Wczoraj kiedy dostałam wiadomość ze Iguś odszedł osiadłam i zaczęłam płakać a Ola mówi -MAMO CZEMU PŁACZESZ
Powiedziałam jej ze Igorek poszedł do Szymka-MAMO A BĘDZIEMY GO ODWIEDZAĆ?
Pogrzeb Igusia będzie w piątek ,będzie to moje ostatnie pożegnanie z nim...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

<3 Dziękuję za komentarz <3
Dziękuję za życzliwość,dobre słowo i uśmiech.
Zapraszam znów będzie mi bardzo miło;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...